SPOWIEDŹ LIBERTYNA
autor
MAX LEWIN
Erotyzm jest immanentną częścią życia, bez niego nie ma istnienia w pełnym sensie rozumienia tego słowa. Pisząc tę powieść, starałem się uważać, aby nie przypominała ona innych powieści o tej tematyce, których powstało już kilka. Nie było to łatwe, bo nietrudno przecież o różnego rodzaju kalki – te narażałyby moją pracę na śmieszność. Ważnym elementem tej powieści jest jej główny bohater. Mój libertyn jest prawdziwy, oczywiście tak bardzo, jak bardzo prawdziwa może być postać literacka, zaś jego autentyczność polega na tym, że w roli kochanka wyobrazić go sobie może w zasadzie każda kobieta w każdym wieku. Zresztą, jakie znaczenie ma wiek w odwiecznej gonitwie między kobietą a mężczyzną? Żadne. Jego wyobraźnia jest wyuzdana, ale nie ordynarna. Ponadto świat kobiet, którymi się otacza, jest ciekawszy, bardziej skomplikowany i różnorodny niż świat kobiet uległych z kart innych powieści. To właśnie ta nieszablonowa natura kobiet szczególnie mnie interesowała i pociągała podczas pisania. Szukając pomysłu na tytuł powieści, trafiłem na cytat z najbardziej występnego libertyna wszech czasów – markiza de Sade: „Błędem byłoby sądzić, że to uroda kobiety pobudza najbardziej świadomość libertyna. Działa tu raczej rodzaj występku, który w świetle praw wiąże się z jej posiadaniem. Dowodem na to jest fakt, że im bardziej posiadanie jakiejś kobiety staje się występne, tym bardziej jest rozpalające. Mężczyzna sycący się kobietą odebraną mężowi czy dziewczyną porwaną rodzicom jest bez wątpienia bardziej upojony niż mąż korzystający z łask swojej żony; a im czcigodniejsze są zrywane więzy, tym rozkosz jest większa”…